„Worek Bieszczadzki”, południowo – wschodnie rubieże polskich Bieszczadów, to dzikie i niednodostępne rejony.

Nagrobki Stroińskich i kaplica cmentarna w SiankachDo tego najdzikszego zakątka Bieszczadzkiego Parku Narodowego docierają tylko najwytrwalsi turyści. Tereny te są ostoją „wielkiej trójki” polskich drapieżników – wilka, rysia i niedźwiedzia. Dotrzeć tu można tylko własnym pojazdem lub pieszo z oddalonej około 9 km Tarnawy Niżnej lub oddalonego 13 km Mucznego. „Worek Bieszczadzki” to najdalej na południowy wschód wysunięty punkt w Polsce. Jest to nieregularny trójkąt, który podstawą jest oparty o obwodnicę pomiędzy Ustrzykami Górnymi a Stuposianami, wierzchołkiem dosięga Przełęczy Użockiej, a z pozostałych stron ograniczony jest granicą państwa. Większość terytorium Bieszczadzkiego Worka znajduje się obecnie w granicach Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W czasach komunistycznych, wyprawa do Bieszczadzkiego Worka była uznawana przez turystów za znak swego rodzaju wyższego wtajemniczenia i niejako inicjacji. W okresie PRL ze względu na przepisy graniczne teren ten był niedostępny dla turystów. Worek był zakazany jako strefa przygraniczna, dostępna za zezwoleniem WOP, jako terytorium Bieszczadzkiego Parku Narodowego (w części południowej) i wreszcie jako tereny rządowego ośrodka myśliwskiego w Mucznem. Dodajmy do tego jeszcze sowieckich pograniczników, którzy bardzo nie lubili, żeby ktoś pętał się zbyt blisko pasa zaoranej ziemi i mamy pełny obraz tego jakim problemem było poznanie tego zakątka jeszcze w latach osiemdziesiątych. W dolinie górnego Sanu do połowy lat czterdziestych mieszkało prawie dziesięć tysięcy osób, dziś pewnie nie więcej jak kilkadziesiąt…
Rdzenni mieszkańcy zostali wysiedleni, domy spłonęły, albo się zawaliły, drogi zarosły. Zostały nieliczne ślady – przydrożne krzyże, podmurówki cerkwi, cmentarze i studnie. Na tym terenie znajdowało się kiedyś 10 zamieszkanych wsi. Obecnie pozostały tylko dwie: Muczne i Tarnawa Niżna. Ten rozległy i odludny obszar, brak schronisk, sklepów emanuje ciszą, spokjem.
Do Sokolik, Dźwiniacza, Bukowca można dojechać własnym samochodem po wykupieniu specjalnej licencji. Na Beniową, grób hrabiny i Sianki prowadzi ścieżka przyrodniczo-historyczna „W dolinie Sanu”. Muczne stało się miejscowym „kurortem”, a Tarnawa powoli zyskuje miano „końskiego eldorado”… A „Worek”? Dziczeje!
Stare drogi wykorzystywane do zwózki drewna zarastają kobiercem traw i młodymi drzewkami, znikają dawne ścieżki wydeptane przez nielicznych, docierających w te strony śmiałków. Niestety zamknięty został grzbiet graniczny na wschód od Przełęczy Bukowskiej, więc nie uda się dotrzeć do Opołonka (1028 mnpm) ale za to wyznakowano Ścieżkę dydaktyczną Górnego Sanu prowadzącą z Bukowca do Sianek.

Sianki, miejscowość znana dziś przede wszystkim z tego, że to południowo wschodni kraniec Bieszczadów i Polski zarazem. Z turystycznej wsi ocalało bardzo niewiele. W miejscu po nieistniejącej cerkwi odnajdujemy ruiny kaplicy i dwa kamienne nagrobki. Jeden z nich to tzw. „grób hrabiny”, który jest miejscem wiecznego spoczynku Klary z Kalinowskich Stroińskiej, drugi kryje szczątki jej męża Franciszka. Para ta często nazywana jest „bieszczadzkimi Romeo i Julią”. Podobno dotknięcie „grobu hrabiny” przynosi szczęście w miłości. Z punktu widokowego nad Siankami widać ukraińską część wioski, która przetrwała jako niewielkie osiedle kolejowe. Jeśli ma się szczęście można oglądać stąd pociągi, które wtaczają się wolno na Przełęcz Użocką i jadą dalej do Użgorodu położonego na Zakarpaciu. Sianki były: jedną z największych baz letniskowych. Do tej miejscowości przejeżdżało 1,5 tyś turystów, dla porównania w okolice Cisnej tylko 0,1 tyś. Bywał tu nawet Marszałek Piłsudski. Do roku 1939 życie kwitło tu całą okazałością. Zarówno po jednej, jak i drugiej stronie Sanu. Przed wojną turysta mógł wybrać nocleg w jednym z dziesięciu domów letniskowych.
Dodatkowo do wyboru sześć pensjonatów. Luksusowe schroniska PTN, oraz dwa prywatne. Łącznie prawie dwa tysiące miejsc noclegowych. Działało kilka restauracji, biblioteka, teatr amatorski,
Orkiestra, rożne obiekty sportowe np.: korty tenisowe, boiska, tor saneczkowy i skocznia narciarska. Do Sianek przyjeżdżało więcej osób, niż w okolice Cisnej, czy Wetliny.

Wieś Beniowa pochodzi z 1580r. Wnioskuje się, że nazwa pochodzi od imienia Benio – mógł go nosić założyciel. W latach międzywojennych w Beniowej mieszkał ok. 600 osób.
Widoczny ogrodzony cmentarz z kilkunastoma nagrobkami. Dawniej na terenie cmentarza stała cerkiew z 1909r. Sponsorowana przez Rubinstein&Frommer Dziś upamiętnia ją tablica informacyjna. Cerkiew spalono wiosną 1945r, a mieszkańców wysiedlono. Co bardzo ciekawe dla Biologów; znajduje się tu jedyny świerkowy – odmiany wschodniokarpackiej, las w Polsce.

Bukowiec, dawna wioska ciągnęła się wzdłuż potoku Halicz. Dziś mamy cmentarz żołnierski i kilka istniejących nagrobków cywilnych.
Nad Haliczem działały dwie fabryki; jedna produkująca węglan potasu, mieściła się w głębi doliny potoku; druga przy samym Sanie to Beczkarnia Rubinstein&Frommer. W dolinie Halicza pozostało kilka nasypów po kolejce łączącej beczkarnie z fabryką węglanu potasu.

Sokoliki Górskie, mieszkało tu sporo Polaków. Kiedy uruchomiono kolej Lwów – Użgorod w Skolikach powstała duża stacja przeładunkowa do której dowożono wąskotorówką drewno z rejonu Ustrzyk Górnych. Wieś po wojnie zniszczona.

W przeszłości Tarnawy były dwie; górna i dolna. W 1537r Piotr Kmita postanowił zagospodarować te miejscowości. Między wojnami działał tu tartak i produkcja prefabrykatów meblowych z drewna giętego; eksportowano je nawet na zachód Europy.
Dziś Tarnawa stała się ośrodkiem turystycznym BPN-u. W jednym z budynków urządzono schronisko, wybudowano też domki kempingowe i zarezerwowano pole namiotowe. Na terenie starej fermie urządzono stadninę koni. Dyrekcja parku chce urządzić w Tarnawie piękne miejsce dla turystów.

Muczne, leży przy potoku Muczne, którego nazwano tak ponieważ woda w nim była mutna (mętna). Wioska powstała ponieważ istniała tu produkcja potażu (węglanu Potasu). Biegła tędy kolejka wąskotorowa z Ustrzyk do Sokolików.
W 1975r teren ten przejął Urząd Rady Ministrów. Postawiono tu ośrodek myśliwski. Przyjeżdżała tylko śmietanka. Dokarmiano jelenie, by myśliwi nie musieli zbytnio biegać po lesie, mogli próbować swego oka z ambon ustawionych właśnie obok karmnika. Muczne nosiła przez kilka lat nazwę Kazimierzowo , pochodziła ona od Kazimierz Doskoczyńkiego zwanego Wielkim Myśliwym PRL-u. Ośrodek nie cieszył się dobrą sławą wśród mieszkańców Bieszczad. Postawiono się i Ośrodek został rozwiązany w 1981 r. Obecnie Hotel w Mucznym służy każdemu.

Dźwinicz, Łokieć i Dyniowa to nieistniejące już wioski. Wszystkie zostały założone przez Kmitów w XVI w. Zabudowa Łokcia i Dyniowej leżały w większości na drugim brzegu Sanu. W Dziwnowie i Łokciu znajdują się torfowiska wysokie.

Smolnik, po dawnych czasach pozostał tylko cerkiew. jedyna w Bieszczadach która utrzymała się z Bojkowskim stylu.

Dwernik, dzisiaj ta miejscowość to kilka domów, sklep i kościół, warto wspomnieć iż mieszkał w tych okolicach Marian Hess – to On stworzył legendę o Biesach i Czadach.

Chmiel, stoi tutaj Cerkiew z 1906r. Mieszka w tej niewielkiej wiosce sporo ukraińskich autochtonów, którzy po 1956r powrócili z wysiedlenia.

Zatwarnica, dojechać można tu samochodem i autobusem, ale ja tradycyjnie polecam rower. Spora osadka, lecz nie ma tu wiele, oprócz domów sklepu, baru i hotelu który zaprasza szeroką ofertą. Stara wieś została spalona w 1946.

Hulskie,mamy tutaj ruiny Cerkwi. Po drugiej stronie Sanu zagospodarowano rezerwat Hulskie im. Stefana Myczkowskiego. Rośnie w nim buczyna karpacka.
Widokowe miejsce znajdziecie na szczycie Ryli zwanym Szczołb sięga on nad poziom morza 624 m.

Krywe,również tutaj znajdują się ruiny cerkwi. Możemy tutaj suchą stopą przekroczyć San, ale nie samochodem, most tego nie zniesie. Mieszka w Krywe małżeństwo i prowadzi gospodarstwo agroturystyczne.

Tworylne, UPA w ramach akcji żniwnej spaliła całą wieś by nie mogli jej zasiedlić polscy osadnicy. Do dziś nikt tam nie mieszka. Byłe jednak wyjątki. Dwaj studenci rolnictwa z Poznania zainwestowała w hodowlę bydła, jednak bez większego skutku. Powstała po nich legenda o dzikim zachodzie, czyli o bieszczadzkich kowbojach.

Rajskie, Miejscowość położona u ujścia Sanu do Zalewu Solińskiego. Obecnie przejeżdżając nowo wyasfaltowaną drogą słuchać muzykę i biesiadne rozmowy przy kolejnym kuflu piwa. Najwięcej szumu robią nafciarze.

Myczkowce pamiętają czasy książąt ruskich. Natomiast wzgórze Grodzisko pamięta jeszcze kilka lat wcześniej. Pamiątką dawnych lat był zabytkowy spichlerz z 1-ej połowy XIX w. Podobno ostatnie jego fragmenty rozebrał nijaki proboszcz, brakło mu cegieł więc wykorzystał te z których budowano spichlerz. Dzisiaj z ZABYTKU została tylko dolna część muru.
nad jeziorem Myczkowskim nie ma wygodnych kąpielisk. Powodem jest częste ruchome stany poziomy wody sztucznie wywoływane przez zaporę w Solinie. Do dyspozycji są jednak kajaki i rowerki wodne. Najbardziej atrakcyjnym miejscem plażowanie są ściany skalne nad brzegiem Sanu. Liczą sobie 600 m długości. i 60 wysokości. Wznoszą się tutaj domy letniskowe, Energetyk i Hutnik, jak sama ich nazwa wskazuje pamiętające dawne czasu PRL-u choć obecnie trochę odnowione i ogólnodostępne.

Obrazek: Sianki – Grobowiec Stroinskich” autorstwa Krzech – Praca własna. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons

wyślij do:
  • Facebook
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Diigo
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • PDF
  • Ping.fm
  • Posterous
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Linkologia
  • Pinger
  • StumbleUpon
  • Sfora

Podobne atrykuły:

  1. Połonina Caryńska, magia Bieszczad.
  2. Dolina Pięciu Stawów Polskich to piękny widok na granitowe szczyty Tatr Wysokich.
  3. Międzygórze, Sudety wschodnie
  4. Schronisko nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.) to najstarsze schronisko tatrzańskie, otoczone jest najwyższymi szczytami Tatr Polskich.
  5. Grześ i Rakoń to raczej łagodne szczyty polskich Tatr Zachodnich przyjazne dla młodych adeptów górskich grani.

agro.travel.pl w sieci